Menu

Katniss i Peeta: Opowieść o wielkiej, sile miłości

Nowe życie, Katniss i Peety Mellarków

Rozdział 58: Spacer

karamel56

Luśka, specjalnie dla Ciebie. Nowy rozdział. Myślę że będziesz zadowolona. 

###########################

Perspektywa Peety:

Budzę się rano i zauważam że Katniss jest obok mnie. Fakt że śpi z głową na moim torsie jest bardzo przyjemny. Miło jest znów czuć jej ciężar na sobie. Nie chcę jej budzić ale nie mam wyjścia. Słońce już dawno wstało.

Dopiero po chwili orientuję się że nie jestem u siebie. To chyba dom Annie. No tak. Przecież wczoraj przyjechałem tu żeby pogodzić się z Katniss. Uratowałem ją przed tym oblechem Fransem i znowu mam ją przy sobie. Jest taka piękna kiedy śpi. 

- Katniss. Wstawaj. - odwracam się do dziewczyny i delikatnie całuję ją w czoło. 

- Peeta. Daj mi jeszcze pięć minut. - dziewczyna droczy się ze mną. Lubię ją taką. 

- Nie. Jest taki ładny dzień. Szkoda go marnować na leżenie w łóżku. - łapię ją za rękę, którą do mnie wyciągnęła i podnoszę ją do pozycji siedzącej. Brunetka ziewa i przeciąga się.  

- Cześć. Jak się spało? - dziewczyna uśmiecha się do mnie. Wygląda uroczo. Kilka niesfornych kosmyków opada jej na twarz. Odgarniam je i całuję ją w usta. 

- Ślicznie wyglądasz. Taka zaspana jesteś naprawdę urocza. - dziewczyna rumieni się co mi się nad zwyczaj podoba

- Przestań wyglądam normalnie. - Katniss wstaje owinięta w kołdrę i idzie do małej łazienki. Ja też wstaję. Ubieram się i schodzę na dół. 

########################

Perspektywa Katniss:

Cieszę się że Peeta jest ze mna. Po wczoraj jeszcze nie doszłam do siebie. Postanawiam zrobić Peecie niespodziankę. Zakładam moją nową szarą sukienkę na ramiączka, robię delikatny make-up, a włosy puszczam luźno. Ubrana schodzę na dół. 

W kuchni Annie robi śniadanie a Peeta i Johanna gorliwie o czymś rozmawiają. Podchodzę do stołu i siadam na krześle na przeciwko nich. Peeta patrzy na mnie dziwnie. 

- Co się tak patrzysz? - pytam może trochę, zbyt ostro. 

- Przepięknie wyglądasz. - odpowiada z zachwytem blondyn. 

- Co nie? To ja jej wybrałam tę kieckę. - Johanna uśmiecha się z zadowoleniem. 

- Koniec. Jak spałyście? - pytam dziewczyny. 

- Dobrze. Trochę mnie łupie w głowie po wczoraj. - Johanna przeciąga się na krześle. - A ty jak? Nieźle wczoraj zabalowałaś z Fransem? 

- Nie chcę o tym rozmawiać. Daj mi spokój. Nie jestem głodna. - wstaję od stołu i wychodzę na zewnątrz. 

Nagle słyszę czyjeś kroki. 

- Przeproszę ją później. Zdenerwowała mnie. 

- Nie szkodzi. - Peeta staje za mną i obejmuje mnie w pasie. 

- Przepraszam. Myślałam że to Annie. - odpowiadam lekko zmieszana. -Może przejdziemy się po plaży? - odwracam się do blondyna, i całuję go w usta. 

- Dobry pomysł. - Peeta łapie mnie za rękę, i wolnym krokiem ruszamy przez plażę. - Co robiłaś kiedy mnie nie było? 

- Tęskniłam. Tak naprawdę nie robiłam nic. Siedziałam, wpatrywałam się za okno, płakałam, nie odzywałam się. Tęskniłam. - Peeta oplata mnie ramieniem. Kładę mu głowę na ramieniu. - A ty? Co robiłeś? 

- Piłem... znaczy zacząłem. Ale szybko skończyłem. Natychmiast pozbyłem się wszystkich butelek. Już nie piję. Uwierz. - Peeta zdaje się być zakłopotany. 

- Wierzę. Nie pij już. Wróciłam. - przytulam się mocno do chłopaka. - Wiesz, nie wiem co nas czeka w przyszłości, ale wiem jedno. Na zawsze będziemy razem. - chłopak uśmiecha się smutno. - Peeta... czy... czy ty chciałbyś mieć dzieci? W sensie rodzinę? 

- A ty? Nie miałbym nic przeciwko dzieciom. Chwila. Katniss czy ty? Czy ty jesteś? 

- Nie. Na szczęście nie. Ale może kiedyś... nie ważne. Nie rozmawiajmy o tym teraz cieszmy się chwilą. - spacerujemy już tak długo że nie zauważyliśmy że zaczęło się ściemniać.

- Katniss... od kiedy ty tak naprawdę mnie kochasz? - Peeta zatrzymuje się i zmusza mnie do popatrzenia sobie w oczy. 

- Wiesz... od kiedy podarowałeś mi ten chleb, nie byłeś mi obojętny. Nie wiem kiedy tak naprawdę, zrozumiałam że to miłość... ale tak. Kocham Cię od zawsze. Na zawsze. - chłopak przytula mnie a ja się w niego wtulam. 

- To dobrze. Kocham Cię Katniss. Kocham Cię. Nie wiem jak mógłbym Ci to okazać. Jesteśmy młodzi. Mamy po 20 lat i całe życie przed sobą. Właśnie. Katniss... który jest dzisiaj? 

- Chyba 21 marca... a czemu pytasz? - straciłam rachubę czasu. 

- Bo przecież... Katniss spójrz! - Peeta odwraca się w stronę morza i pokazuje mi zachód słońca. Siadamy we dwoje na piasku i mocno przytuleni do siebie oglądamy zachód słońca. Jest przepiękny. Kocham Peetę, i wiem że teraz będzie lepiej. Już tylko lepiej. A za parę lat... może zdecydujemy się na założenie rodziny ale teraz, mamy po 20 lat i cały świat przed sobą. 

Teraz, nie przejmujemy się tym i podziwiamy zachód słońca. Nagle Peeta nachyla się nade mną i mocno mnie całuje. 

- Katniss przepraszam, Cię za wszystko co zrobiłem i powiedziałem. Przepraszam też za to że nie zawsze Cię doceniałem. Że nie zawsze Ci ufałem i nie zawsze się z Tobą zgadzałem. Obiecuję Ci że się zmienię. - Peeta uśmiecha się do mnie. Odwzajemniam, ten uśmiech i znów całuję chłopaka.

Jest wspaniale. Tak cicho i spokojnie. Myślałam że jako zwycięzcy nigdy nie zaznamy spokoju. Pomyliłam się. 

Po latach wreszcie odnaleźliśmy swój upragniony spokój. 

19b2b0c541a7df267997fe75ff8a48f4oceansunsetbeachsunsets

© Katniss i Peeta: Opowieść o wielkiej, sile miłości
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci