Menu

Katniss i Peeta: Opowieść o wielkiej, sile miłości

Nowe życie, Katniss i Peety Mellarków

Rozdział 60: Słowa

karamel56

Dla Lusi - choć często mnie ranisz, ja i tak piszę dla Ciebie. Jesteś moją weną.

#########################

Perspektywa Katniss:

Budzę się zlana zimnym potem. Łzy niekontrolowanie zaczęły płynąć po mojej twarzy. Przyciskam rękę do piersi i próbuję wziąć oddech. Nagle zabrakło mi powietrza. Znowu zaczynam płakać. Jedną rękę z całej siły przyciskam do piersi a drugą wbijam w udo. 

- To tylko sen. - upominam się. 

Nagle czyjaś dłoń potrząsa moim ramieniem. 

- Katniss? Wszystko w porządku? - To Peeta. Pochyla się nade mną i patrzy z przerażeniem. - Kolejny koszmar? - pyta wciągając mnie na swoje kolana. 

- Mhm. - mruczę wtulają się w zagłębienie w jego szyi. 

- Już lepiej? - pyta odsuwając mnie od siebie. 

- Troszeczkę. - serce bije mi jak oszalałe. Czuję się tak, jakby miało zaraz wyskoczyć z piersi. - Tak. Już mi lepiej. - chłopak pochyla się i szepcze mi do ucha.

- Wszystkiego najlepszego kochanie. - no tak. Przecież dzisiaj 23 marca. Moje urodziny. Na śmierć zapomniałam. Jak to dobrze że Peeta o wszystkim pamięta. 

- Dziękuję. - szepczę i wtulam się w niego. 

- Może przebierzemy się i zejdziemy na śniadanie? - pyta. 

- Zgoda. - schodzę z łóżka. Otwieram drzwi do szafy po czym wchodzę do łazienki. Ubieram się, maluję, czeszę i po chwili wychodzę gotowa. 

- Albo mi się wydaje albo z dnia na dzień robisz się coraz piękniejsza. - blondyn uśmiecha się. 

- Przestań. - mam nadzieję że  chłopak nie zauważył, piekących rumieńców które wykwitły mi na twarzy. 

Ubrani schodzimy na dół. 

- Katniss! Wszystkiego najlepszego! - piszczy Annie rzucając mi się na szyję. 

- Dziękuję. 

- A to prezent dla Ciebie. Ode mnie i od Johanny. - Annie wyciąga pudełeczko. - No otwórz no! - posłusznie otwieram pudełko. W środku znajduje się bransoletka z trzema pięknymi kamieniami szlachetnymi. - One symbolizują nas. - odpowiada roześmiana Annie. 

- Śliczna! Dziękuję...

- Ja też coś dla Ciebie mam. - Peeta wyciąga z kieszeni podłużne pudełeczko i wręcza mi je. 

- Nie musiałeś. - dziękując zabieram pudełko. Ostrożnie podnoszę pokrywkę. W środku znajduje się, naszyjnik. Ten sam który widziałam wtedy w sklepie. Złoty Kosogłos, z kryształową strzałą w dziobie. Peeta wyjmuje go z pudełka i zakłada mi na szyję. - Przepiękny... dziękuję. 

- Pasuje Ci. Mój kosogłosie... - szepcze chłopak, po czym przygryza płatek mojego ucha. Z gardła wydobywa mi się cichy jęk. 

- Chodźmy do sypialni... - szepczę. 

- Przecież mieliśmy coś zjeść. - mówi zrezygnowany. 

- Nie jestem głodna. Po prostu chodź! - ciągnę go mocniej i wreszcie ulega. 

Wpadamy zdyszani do sypialni. Zamykam drzwi na klucz i rzucam się na chłopaka. 

Całuję go z namiętnością. Chłopak podnosi mnie tak że oplatam go nogami w pasie. Peeta całuje mnie mocniej. Pcha mnie na ścianę. Przysuwam go mocniej i całuję. Chłopak ściąga koszulkę, i rzuca ją za siebie. Całuje mnie mocniej. Zjeżdża coraz niżej na linię żuchwy. Co chwilę z mojego gardła wydobywa się cichy, zduszony jęk. 

- Peeta... - szepczę. Nie mogę złapać oddechu. - Peeta... - ściągam z siebie sukienkę. Peeta przywiera do mnie. Nasze ciała są rozpalone do czerwoności. Oboje nie możemy złapać oddechu. Puszczam go i pociągam w stronę łóżka. Chłopak popycha mnie na łóżko. Po czym kładzie się na mnie i całuje po całym ciele. Zarzucam mu dłonie na plecy i przyciągam do siebie bliżej. Kładę mu dłoń na policzku. Chłopak łapie ją i całuje. Próbuję rozpiąć jego spodnie ale nie udaje mi się to. Chłopak robi to za mnie, po czym zdejmuje mój biustonosz. Wzdycham. Peeta sunie dłońmi po moich udach. Łapię go za szyję i przyciągam do siebie na milionowy już chyba pocałunek. Chłopak pochyla się nade mną i mocno przyciska swoje usta do moich warg. Pozbywa się ostatnich części stroju. Sunie dłońmi po całym moim ciele. Rozłącza moje nogi. Wiem co się zaraz wydarzy. Cicho wzdycham. 

- Katniss... jeżeli nie jesteś gotowa to... - przerywam mu wpół słowa. 

- Nie. Chcę tego. Teraz i tu. - przyciągam go do siebie i mocno całuję. Peeta kończy to co zaczął. Przygotowuję się na ból, ale w ogóle go nie odczuwam. Jest taki czuły. Całujemy się, odrywając się od siebie tylko po to by zaczerpnąć powietrza. 

- Kocham Cię Katniss. I zawsze będę. - szepcze chłopak. 

- A ja kocham Ciebie. Na zawsze. - uśmiecham się. Przez chwilę leżymy jeszcze i patrzymy sobie w oczy. Żadne słowa nie opiszą tego co teraz czujemy.

 

blog_10

#####################

Zabijcie mnie ale ja po prostu nie umiem dobrze opisywać ,,tych" rzeczy. 

Mam nadzieję że rozdział się spodobał. Jeżeli tak to zostaw na dole jakiś miły komentarz. To bardzo motywuje do dalszego pisania. 

Na dzisiaj to tyle. Nowy rozdział - w czwartek. 

Ściskam i całuję

karamel56

© Katniss i Peeta: Opowieść o wielkiej, sile miłości
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci