Menu

Katniss i Peeta: Opowieść o wielkiej, sile miłości

Nowe życie, Katniss i Peety Mellarków

Rozdział 61 - Moment

karamel56

Perspektywa Katniss:

Budzą mnie mdłości. Szybko wstaję i biegnę do małej, łazienki obok. Dostaję silnych torsji. Podchodzę do umywalki. Obmywam twarz zimną wodą. Spoglądam w lustro. Wyglądam strasznie. Czuję się jeszcze gorzej. Jestem blada i wszystko mnie boli. Wychodzę z łazienki i siadam na skraju łóżka. Nagle czyjaś dłoń odgarnia mi włosy z karku i całuje to miejsce. 

- Cześć. - mówi Peeta siadając obok mnie. - Wszystko ok? 

- Tak... jakby. - odpowiadam. 

- Co się stało? - w oczach blondyna maluje się troska. 

- Wiesz... wymiotowałam. Wszystko mnie boli. - w moich oczach pojawiają się łzy. - Boję się. Nie wiem co się ze mną dzieje. 

- Spokojnie. Jestem przy tobie. - chłopak oplata mnie ramieniem - Katniss, jesteś lodowata! - chłopak pociąga kołdrę i okrywa mnie nią. Oplata mnie dwoma ramionami. W tej swego, rodzaju pułapce, zaczynam się czuć bezpiecznie. Wtulam się w Peetę jak małe dziecko. 

- Dziękuję. - szepczę - Chodź. Pójdziemy coś zjeść. 

Schodzę z łóżka. I od razu czuję że popełniłam błąd. Znowu zaczęła mnie boleć głowa. Wychodzę z pokoju. Na boso wchodzę na zimne schody. Zatrzymuję się w połowie. Poczułam dziwne ukłucie w brzuchu. Zaczyna mi się robić czarno przed oczami. Nagle tracę równowagę i upadam. 

- Katniss! - ostatnie co pamiętam to Peeta podnoszący mnie z ziemi i krzyczący do Annie by wezwała pogotowie. Potem całkowicie odpływam.

#########################

Budzę się w łóżku. Sterylnie biały pokój. To może znaczyć tylko jedno. Jestem w szpitalu. 

- Widzę że, wreszcie się pani obudziła. - kobieta w białym fartuchu uśmiecha się do mnie, majstrując przy kroplówce. - Jestem doktor Clair. 

- Obudziła? Co to znaczy? Gdzie ja jestem? - kobieta przysiada na łóżku. 

- Proszę się nie martwić. Takie omdlenia w ciąży są normalne. - odpowiada, lekarka ze stoickim spokojem. 

- Słucham? - pytam z niedowierzaniem

- Zemdlała pani i spadła ze schodów. Ale proszę się nie bać. Upadek nie uszkodził płodu. - lekarka znowu dziwnie się do mnie uśmiecha. 

- Co? - pytam ponownie, a lekarka przewraca oczami. 

- To znaczy że dziecko rozwija się prawidłowo. - rano przyszło mi do głowy, że mogę być w ciąży, ale szybko odrzuciłam tę myśl - Zawołam pani męża. - lekarka wstaje i wychodzi z sali. Po chwili wpada tu zdenerwowany Peeta. 

- Katniss. Tak się cieszę że nic Ci nie jest. - mówi chłopak siadając na łóżku. - Co Ci się stało? Dlaczego zemdlałaś? Tak się o Ciebie bałem... - mówi całując mnie w czoło. 

- Peeta ja... - czuję że straciłam głos - Ja... - nie umiem mu tego powiedzieć. - Peeta ja jestem w ciąży. - odpowiadam ze łzami w oczach. 

-  To wspaniale! - chłopak uśmiecha się do mnie. - Nie płacz. Będzie dobrze. Poradzimy sobie. - chłopak delikatnie ociera łzy z mojej twarzy. 

- A co jeżeli... jeśli znowu poronię? - pytam chwytając go za rękę. - Tak się boję. - zaczynam płakać. 

- Nie poronisz. Zobaczysz. Tym razem będę bardziej Cię pilnował. - chłopak ściska moją dłoń a drugą ręką ociera łzy z mojej twarzy. 

- Dziękuję. - szepczę tak, by tylko on mógł to usłyszeć. - Kocham Cię. 

- Ja Ciebie też. Zobaczysz teraz wszystko będzie już, tylko lepiej. 

#########################

Po południu wypuszczają mnie do domu. Mam nie pić alkoholu, nie palić papierosów, nie przemęczać się i unikać stresujących sytuacji. Za trzy dni mam się zgłosić na kontrolę. 

Wszystko w porządku. Łatwo będzie zastosować się do zaleceń lekarza, bo wcześniej i tak nie miałam nałogów. Martwię się tylko że Peeta zbyt dosłownie weźmie sobie to że mam się nie przemęczać i znowu karze mi leżeć całe dnie w łóżku. Przecież ciąża to nie choroba. Po za tymi drobnostkami mogę robić co mi się żywnie podoba. Wszystko po staremu.                      

Teraz już nic nie będzie takie samo.          

Nic.                                                        

Nigdy. 

Przepadło z wiadomością o mojej ciąży. A jestem taka młoda. Miałam tyle planów. Wszytko przepadło. Za dziewięć miesięcy, na świecie pojawi się dodatkowa osoba. Moje dziecko. 

Jeden moment, a tyle zmienia w życiu człowieka. Na szczęście mam przy sobie Peetę. Bez niego nie dałabym sobie rady. Dlatego kiedy mówi: 

- Poradzimy sobie ze wszystkim. Razem. - całkowicie mu wierzę. 

############################

Wiem że ten rozdział nie jest taki jaki chciałam... jest gorszy. Ale mam nadzieję że się spodobał. 

Nowy rozdział - niedługo!

Zapraszam do przeczytania notki informacyjnej. 

ŚCISKAM I CAŁUJĘ

karamel56

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [love dream] *.dynamic.mm.pl

    Jejku!! Ile nowych rozdziałów
    Jak tylko wszystkie nadrobię to od razu komentuję!! Strasznie się cieszę, że znów piszesz
    Pozdrawiam
    (miłośniczka niemiłosiernie długich komentarzy) love dream

© Katniss i Peeta: Opowieść o wielkiej, sile miłości
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci